Gorączka złota, która w ostatnich latach opanowała - mam nadzieję, że nie całą - a tylko sporą część naszej służby zdrowia, skłoniła mnie do napisania satyry o takim właśnie tytule.
Zapraszam do lektury i komentowania.
Gorączka złota (satyra)
Jadę sobie na rowerze
I cholera gdzieś mnie bierze...
Jak tu pięknie, jak tu miło
I jak dobrze by się żyło.
Gdyby nie zbójecka zgraja,
Co podcina władzy jaja.
Decydentów korumpuje
I układów swych pilnuje.
Myśliciele – patrz krętacze,
Co szanują swoją „pracę”...
Bo od świty aż do rana
Dyżurują na kolanach.
Nie śpią, ani nic nie jedzą,
Na pieniądzach tylko siedzą.
I prezesi, dyrektorzy...
I lekarze – wszyscy chorzy!
Wystawiają nam faktury
Takie prosto z mysiej dziury.
Czterdzieści godzin na dobę
To recepta na chorobę.
Na gorączkę groźną złota
Znowu naszła ich ochota.
Złoto zawsze poskutkuje,
Gdy w milionach się kasuje!
Nowe leki, procedury...
A pacjenci, jak te szczury,
Niech się wszyscy leczą stadnie.
Dziesięcinę płacą ładnie.
To nic, że na chleb nie mają.
Ludzie zawsze narzekają.
To prostaczki i głupole,
Co się nie uczyli w szkole.
Porodówki się zamyka,
To jest „mądra” polityka.
Kasty zaś się rozmnażają,
Saloniki vipów mają!
Wiesław Hop
Pogórze przemyskie, dnia 26.06.2026r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz