niedziela, 28 czerwca 2026

 Gorączka złota, która w ostatnich latach opanowała - mam nadzieję, że nie całą - a tylko sporą część naszej służby zdrowia, skłoniła mnie do napisania satyry o takim właśnie tytule.

Zapraszam do lektury i komentowania.

Gorączka złota (satyra)

 

Jadę sobie na rowerze

I cholera gdzieś mnie bierze...

Jak tu pięknie, jak tu miło

I jak dobrze by się żyło.

 

Gdyby nie zbójecka zgraja,

Co podcina władzy jaja.

Decydentów korumpuje

I układów swych pilnuje.

 

Myśliciele – patrz krętacze,

Co szanują swoją „pracę”...

Bo od świty aż do rana

Dyżurują na kolanach.

 

Nie śpią, ani nic nie jedzą,

Na pieniądzach tylko siedzą.

I prezesi, dyrektorzy...

I lekarze – wszyscy chorzy!

 

Wystawiają nam faktury

Takie prosto z mysiej dziury.

Czterdzieści godzin na dobę

To recepta na chorobę.

 

Na gorączkę groźną złota

Znowu naszła ich ochota.

Złoto zawsze poskutkuje,

Gdy w milionach się kasuje!

 

Nowe leki, procedury...

A pacjenci, jak te szczury,

Niech się wszyscy leczą stadnie.

Dziesięcinę płacą ładnie.

 

To nic, że na chleb nie mają.

Ludzie zawsze narzekają.

To prostaczki i głupole,

Co się nie uczyli w szkole.

 

Porodówki się zamyka,

To jest „mądra” polityka.

Kasty zaś się rozmnażają,

Saloniki vipów mają!

 

Wiesław Hop

Pogórze przemyskie, dnia 26.06.2026r.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz