Opowiadanie "Złamane serce" napisałem już sporo czasu temu. Myślę, że posiada pewne cech, które sprawiają, że nadal jest i będzie aktualne.
ZŁAMANE SERCE
Wieczór powinien się udać – myślałem – przyglądając się krytycznie w dużym, trzyczęściowym lustrze. Chwilę później wyruszyłem z Jerzym w kierunku domu ludowego. Gęsta, szara mgła zalała dolinę. Na ciężkim, nisko opuszczonym niebie nie widać było śladu gwiazd. W połowie drogi Jerzy odwrócił się i powiedział:
- Pamiętaj, na zabawie nie możesz się wstydzić. Dziewczyny kochają śmiałych facetów. W tańcu, lubią kiedy je mocno obejmujesz w talii, przyciskasz do siebie; kiedy kręci im się w głowie od szybkich obrotów i nie mogą oddychać; czasami bronią się, protestują, że to za szybko, ale to lubią...
W jasno oświetlonym korytarzu domu ludowego stało już sporo osób. Z trudem przepchnęliśmy się do środka. Czteroosobowa orkiestra grała jakąś sentymentalną melodię. Na parkiecie tańczyły cztery pary.