Obserwatorzy

czwartek, 29 października 2026

 Modlitwa do Świętego Piotra

Dzisiaj chciałem Państwa zaprosić do przeczytania mojej „Modlitwy do Świętego Piotra”. Nie jest to satyra, ani krytyka, ale mój artystyczny (jeżeli tak można to nazwać) sprzeciw wobec tego, co dzisiaj dzieje się w naszym kraju. Myślę, że wszyscy mamy nie tylko prawo., ale i obowiązek, w jakiś sposób, wyrazić swoje zdanie, swój sprzeciw wobec narastających zagrożeń (wojny, depopulacji, groźby wynarodowienia, coraz powszechniejszej biedy, złodziejstwa i wielu innych) i domagania się wyraźnego stanowiska od tych, którzy stoją na czele ważnych instytucji i mogą o wiele więcej od zwyczajnego człowieka.


Modlitwa do Świętego Piotra

 

A w Pałacach cichutko - spokojnie.

Nikt nie krzyczy: Rządzący, nie pchajcie do wojny!

Bo to śmierć, samo zło i pożoga,

Która nigdy nie wiedzie do Boga.

niedziela, 25 października 2026

 

W zwierzęcym cyrku (satyra)

 

Po trybunie biegają osłanki,

Odkrywają rozumu firanki.

A tam nic, tylko pustka – żenada!

A co druga wciąż beczy i biada:

 

Że biedne krowy są dzisiaj gwałcone,

niedziela, 18 października 2026

 O miłości

W zasadzie staram się trzymać gardę i nie pisać o uczuciach, o miłości. Chyba, że w powieściach i opowiadaniach, gdzie obowiązują inne reguły, wszystko trwa dłużej i łatwiej jest ukryć swoją wrażliwość za fikcyjnymi przygodami bohaterów.

Czasami jednak zdarza mi się zapisać coś w formie wiersza, gdzie po kilku strofach wszystko staje się niezwykle jasne i klarowne. Tych kilkanaście słów „O miłości” napisałem może rok, może dwa, może dziesięć lat temu na okładce zeszytu, który od czasu do czasu wpada mi w ręce...

 

O miłości

 

A serce gdzieś tak

Szepcze skrycie:

Że ja cie kocham,

Moja Miła,

Że ja cie kocham ponad życie!!!...

 

Wiesław Hop

Pogórze Przemyskie, dnia 18.10.2026 r.


niedziela, 11 października 2026

Kryminały bieszczadzkie: "Jastrzębie nad połoniną" i "Bieszczadzka sitwa" na stronie Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich. 

 https://zlp.page.gd/publikacje/nowe-ksiazki.html

A do tego fragment recenzji czytelnika HOBBYKSIAZKA ze strony LUBIMY CZYTAĆ:"

"Bieszczadzka sitwa Wiesława Hopa to kryminał, który od pierwszych stron

przekonał mnie przede wszystkim tym, że nie próbuje udawać historii „uniwersalnej”. Jest mocno osadzony w konkretnym miejscu i właśnie Bieszczady są jednym z jego największych atutów. Punktem wyjścia jest zaginięcie Jacka Zaręby, dziennikarza pracującego nad materiałem, który miał naruszyć interesy ludzi od lat czujących się w regionie bezkarnie. Sprawą zajmuje się były policjant Andrzej Nowak, dziś prywatny detektyw, a z pozornie prostych poszukiwań szybko wyrasta znacznie większa historia o starych tajemnicach, zależnościach i ludziach, którzy zbyt wiele wiedzą.

wtorek, 6 października 2026

Tak ładnie o moim spotkaniu autorskim w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej napisali jego Organizatorzy. A spotkanie było rzeczywiście udane. Dziękuję za profesjonalizm w organizacji i świetne prowadzenie.


"O ludzkich historiach, Bieszczadach i policyjnej przeszłości – spotkanie z Wiesławem Hopem


24 września br. w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie z Wiesławem Hopem – pisarzem, autorem powieści kryminalnych, których akcja osadzona jest m.in. w niezwykłej scenerii Bieszczadów. Gości powiatała Dyrektor KBP Elżbieta Staroń, a rozmowę z autorem poprowadził Przemek Polański

niedziela, 13 września 2026

 

 Dzisiaj zapraszam na drugą część "Bajek małej Karolinki". Cóż, szczęśliwe dzieciństwo to jest to, co najlepiej ładuje nasze akumulatory za całe życie. Może warto więc

chwilami przypomnieć sobie, jak to było.

Podwórkowe igraszki

 

Od dnia, w którym Pinki przyprowadził do domu bezdomnego, nieszczęśliwego, małego kotka minęło dwa tygodnie. W tym czasie kotek troszeczkę podrósł i dzięki temu, że Karolinka otoczyła go troskliwą opieką - karmiła, kąpała w specjalnym szamponie dla kotków i piesków, i codziennie czesała – jeszcze bardziej wypiękniał. Miał bardzo puszyste, brązowo-rude, cętkowane futerko i do złudzenia przypominał maleńkiego tygryska. Jego ogonek był długi, gruby i kudłaty, a sterczące do góry uszy zakończone pędzelkami, z takich samych jak wąsy, czarnych włosów. Oczy błyszczały mu jak dwa węgielki. Karolinka nazwała go Dzikusek i bardzo lubiła się z nim bawić.

wtorek, 8 września 2026

Moje spotkanie autorskie w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Krośnie 

Mieszkańców Krosna i okolic, miłośników literatury kryminalnej i obyczajowej, w tym szczególnie moich Czytelników i Znajomych z Facebooka, zapraszam na moje spotkanie autorskie do Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.

Mam nadzieję, a nawet jestem o tym przekonany, że zarówno dla mnie, jak i dla Państwa będzie to ciekawy wieczór z moimi książkami, połączony z interesującą dyskusją. A także okazja do bezpośredniego, wzajemnego poznania się, jak również zakupu książek z podpisem autora. A więc do miłego zobaczenia.
Spotkanie poprowadzi Pan Przemek Polański.

niedziela, 6 września 2026

 W teatrze marionetek – Orwell by tego lepiej nie wymyślił

Kiedy patrzę na ten dzisiejszy świat, który niektórzy myśliciele nazywają globalną wioską – a już szczególnie na tych, którzy decydują o losach Polski i Europy – nie mogę się oprzeć wrażeniu, że i tu, i tam mamy do czynienia z orwellowskim teatrem marionetek...

Obrazowo mówiąc, prawdziwi gracze, kreatorzy, decydenci – rekiny (czy jakby ich tam nie nazwać) światowej, europejskiej i polskiej polityki, ukryci bezpiecznie za kotarą, racząc się małmazją i sprośnymi żartami, pociągają za setki, a może i tysiące, niewidzialnych sznurków. A wypchnięci na scenę ich klakierzy, aktorzy – ich marionetki – posłusznie odgrywają swoje role: mówią, co im kazano, robią, co trzeba, i uśmiechają się, kiedy i jak trzeba. A wszystko według podanego im na tacy gotowego scenariusza, w którym dokładnie napisane jest każde słowo, które mają wypowiedzieć, omówiony każdy gest, każdy krok, a nawet ruch ręki... Nie muszą więc wysilać swoich mózgownic, bo sami o niczym nie decydują. Najmocniejszym, najbardziej istotnym uczuciem, jakie im towarzyszy, jest przemożny strach, że zawiodą swoich mocodawców, pryncypałów i w najlepszym razie zostaną bez ceregieli strąceni ze sceny, gdzie ich miejsce zajmą jeszcze bardziej uczynne, jeszcze bardziej spolegliwe, jeszcze bardziej brutalne w dokładnym wykonywaniu rozkazów nowe kukiełki...