sobota, 24 stycznia 2026

 NIEDALEKO PADA JABŁKO OD JABŁONI - zapraszam do czytania mojego opowiadania. Może wielu z nas znajdzie w nim kawałek swojej historii z ostatnich dekad.

NIEDALEKO PADA JABŁKO OD JABŁONI

Siedzieliśmy z Rychem w altance za domem, w ogrodzie mojej matki i pililiśmy młode czereśniowe wino domowej roboty. Nieopodal, prawie na wyciągnięcie ręki, w sierpniowym słońcu dojrzewało kilka rzędów czerwonych malin. A za nimi, spływając małymi kaskadami po kamiennych progach, szumiała rzeka – niezbyt duża, ale bystra i zdarzało się – niebezpieczna w czasie wiosennych roztopów i gwałtownych burz, która oddzielała błonia wąskiej w tej okolicy doliny Porąbki od porośniętej bujnymi trawami, ziołami i kępami jałowców, połoniny góry Barani Wierch. Kiedyś na połoninie wypasaliśmy bydło i owce, a w zakolach dzikiej rzeki łowiliśmy dorodne potokowe pstrągi. Od drogi, obok naszej studni, przez środek góry aż do samego lasu biegła ścieżka. Rycho spojrzał w tamtym kierunku i oczy mu się zaświeciły.

– Pamiętam, tamtędy chodziliśmy z twoim starym do lasu – powiedział. – Przez dwie zimy cięliśmy tam buka, ale tego bobrowiska powyżej studni – wskazał ręką na szerokie, rozlewające się po polach, jeziorko na rzece, w którym teraz kąpało się wesołe popołudniowe słońce – jakoś sobie nie mogę przypomnieć.

(całe opowiadanie po kliknięciu w zamieszczony niżej link, na stronie BIAŁY ORZEŁ 24)

https://bialyorzel24.com/niedaleko-pada-jablko-od-jabloni/?f



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz