czwartek, 23 lipca 2026

 Ponieważ pojawiły się pewne „komplikacje”, od dzisiaj moje humorystyczne satyry będę podpisywał pseudonimem artystycznym W. Hop-Hopkins. A jakże. Grunt to dobry humor, ironia i dystans, w pierwszej kolejności w stosunku do siebie... Niech trochę „zajedzie” światowy blichtrem.

 

„Nikt nie powinien być oszustem, chyba że naprawdę potrzebuje pieniędzy.” — Mario Puzo

 

Strachy na Lachy

 

Dawniej ludzie umierali,

Bo się tego spodziewali.

Teraz, choć jest niebezpiecznie,

Będą chyba żyli wiecznie...

 

Ty się zaszczep i bądź zdrowy.

Miej wszystkie kłopoty z głowy.

Na „koronę” i na grypę

I na zwykłą brzydką chrypę...

 

Choć wirusy produkują,

Ludzi wciąż na siebie szczują.

Chcą by każdy święcie wierzył,

Że kostucha zęby szczerzy...

 

Żeby nigdy nie próżnował

I „na zdrowie” wciąż pracował.

Byśmy żyli w ciągłym strachu,

Tak nas programują, brachu!

 

A do tego dziesięcinę

Płać, osiołku, na rodzinę

Tych prezesów i lekarzy...

Funduszowych wielkich łgarzy.

 

Oni forsy potrzebują,

Milionami więc kasują.

Znasz takiego szarlatana,

Co był tu i tam dziś z rana...

 

Tu fakturę podpisywał,

Tam na „srorze” wypoczywał...

A do tego w innym mieście

Operował brzuch niewieście...

 

O północy też harował,

Jak się strasznie wyżyłował!

I tak w koło, aż do rana –

Kołomyja niesłychana...

 

Rano tylko przetarł oczy

I od razu w kierat wskoczył.

Suchar przegryzł, forsę złapał

I na oddział znów poczłapał.

 

I tak co dnia, biedaczyna,

Służbę zdrowia nam zarzynał.

Zaufanie ludzkie tracił,

Ale za to się bogacił.

 

Aż „służba” nieboszczką się stała

I do piekła uleciała.

A pacjenci wciąż czekają,

Płacą - no i umierają!

 

W. Hop-Hopkins

Pogórze Przemyskie, dnia 24.-7.2026r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz